Skóra głowy wymaga szczególnej uwagi

0
Peeling skóry głowy
O skórę głowy należy dbać tak samo jak o włosy. Peeling enzymatyczny złuszczy stary naskórek | fot.: Fotolia

Pielęgnacja skóry głowy jest tak samo ważna jak dbanie o włosy. Dlatego raz w miesiącu warto wykonywać peeling enzymatyczny lub mechaniczny, który złuszczy stary naskórek. Dzięki niemu włosy będą bardziej sprężyste i zdrowe.

Zadbana skóra głowy to gwarancja pięknych i zdrowych włosów. Do złuszczenia martwego naskórka ze skóry głowy służy peeling enzymatyczny. Zabieg powoduje, że tlen i substancje odżywcze lepiej docierają do nasady włosów. Podobne działanie ma peeling mechaniczny, który może zawierać pestki słonecznika i łupinki z orzecha włoskiego. Jest on połączony z 5-minutowym masażem.

– Peeling poprawia kondycję i strukturę włosa. Powoduje, że włosy są odbite od nasady. Dotarcie tlenu do skóry głowy jest bardzo utrudnione, ponieważ włosy przylegają do skóry. Peeling powoduje, że cebulki są zacementowane, odbite. Substancje odżywcze mają lepsze dojście do mieszka włosowego – wyjaśnia Agnieszka Staszewska, trycholog-stylistka z Anlaya Day Spa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Z peelingiem nie można jednak przesadzać. Wystarczy go wykonywać raz w miesiącu.

– Martwy naskórek tak często się nie gromadzi. Poprzez masaż możemy pobudzić gruczoły łojowe do pracy i mieć problem z przetłuszczającą się skórą głowy – mówi Staszewska.


@Newseria

Aplikacja zniszczy koszmary

0
aplikacja na koszmary
Kluczowym elementem aplikacji są treści audiowizualne. Film oglądany przed zaśnięciem oraz dźwięki odtwarzane w precyzyjnie określonych momentach w ciągu nocy, zgodnych z indywidualnym przebiegiem snu, pomagają się zrelaksować i aktywnie stymulują sen | fot.: Fotolia

30-40 proc. populacji doświadcza okresów bezsenności, a około 8 proc. z nas regularnie dręczą koszmary. Polacy odkryli sposób jak radykalnie poprawić jakość snu. Można to zrobić za pomocą aplikacji mobilnej.

Kluczowym elementem aplikacji są treści audiowizualne. Film oglądany przed zaśnięciem oraz dźwięki odtwarzane w precyzyjnie określonych momentach w ciągu nocy, zgodnych z indywidualnym przebiegiem snu, pomagają się zrelaksować i aktywnie stymulują sen. Ograniczają liczbę wybudzeń i redukują do minimum występowanie koszmarów w ciągu nocy. Specjalnie  stworzony inteligentny alarm aktywuje się nad ranem w najpłytszej fazie snu i ułatwia wstawanie.

Nightly zostało stworzone przez interdyscyplinarny polski zespół naukowców, artystów i przedsiębiorców. Priorytetem twórców było stworzenie aplikacji, której działanie będzie oparte o naukową ekspertyzę i badania. Bezpieczeństwo nowatorskiego rozwiązania potwierdzono badaniami przeprowadzonymi w laboratorium w Ośrodku Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Okazało się, że aplikacja nie tylko nie zaburza architektury snu użytkownika, ale także dostosowuje się do niej aktywnie reagując w newralgicznych momentach.


@newsrm.tv

Garden party? To proste!

0
garden party
Menu na przyjęciu ogrodowym musi być dostosowane do charakteru spotkania. Dobrze sprawdza się serwowanie przekąsek w małych porcjach | fot.: Fotolia

Pod pojęciem przyjęcia ogrodowe kryją się zarówno nieformalne spotkania w gronie rodziny lub znajomych, takie jak grill czy barbecue, jak i oficjalne cocktail party i buffet dinner w ogrodzie. Ze względów praktycznych dania serwowane na garden party powinny być podawane w małych porcjach, łatwych do spożycia na stojąco. Do popularnych w Polsce przekąsek należą: koreczki, ale też grillowane mięso czy kiełbasa. Jeśli nie możemy z nich zrezygnować, to warto zadbać o odpowiednią formę ich podania. Do picia oprócz wody mineralnej i soków warto postawić na alkohole, m.in. wino i piwo oraz long drinki.

Garden party odbywa się zwykle w godzinach popołudniowych. Godzina rozpoczęcia i zakończenia przyjęcia powinna być podana na zaproszeniu. Co ważne, punktualne przybycie oraz uczestnictwo w całym przyjęciu nie są wymagane. Można opuścić ogród po angielsku, czyli bez pożegnania. Nie dotyczy to jednak gospodarza – on powinien oficjalnie przywitać oraz pożegnać gości. W przypadku oficjalnych okazji i znaczących osobistości powinniśmy natomiast uczynić zadość wszelkim formalnościom.

 Chętnie organizujemy przyjęcia ogródkowe, tarasowe, bo chcemy być w kontakcie z naturą. Zainwestujmy więc w kwiaty, kolorowe dekoracje przyjemne dla oka, zadbajmy o efektownie podanie jedzenia. Najczęściej przyjęcia ogródkowe, tzw. garden party, to są przyjęcia stojące. Jeśli zapraszamy naszych gości na taką imprezę, to nie możemy zaserwować im kiełbasy z grilla, którą trzeba będzie kroić. Warto przemyśleć nasze menu i usunąć z niego wszystkie potrawy wymagające użycia noża – mówi agencji Newseria Katarzyna Krupa, dziennikarka, ekspertka ds. etykiety biznesowej i protokołu dyplomatycznego.

Menu niedopasowane do charakteru przyjęcia bardzo często jest przyczyną niezręcznych i kłopotliwych sytuacji.

– Zobaczmy, jak wówczas wyglądają wszystkie panie, które w eleganckich sukienkach siadają na przygotowanych pufach, łączą nogi w kolanach, kładą na nich talerze i próbują coś ukroić. Z boku wygląda to komicznie. Albo jest tak, że wszyscy atakujemy trzy stoliki koktajlowe, które służą raczej postawieniu sobie lampki wina niż stawianiu talerzy i krojeniu. Dlatego trzeba zadbać o to, aby potrawy były wygodne do zjedzenia. Jeżeli zdarzy się tak, że jesteśmy gośćmi takiego przyjęcia i zauważymy, że na stole znajdują się potrawy wymagające krojenia, po prostu ich nie nakładajmy – mówi Katarzyna Krupa.

Na przyjęciu w ogrodzie lepiej sprawdzają się małe porcje, które da się nabić na raz na widelec.

– Jeżeli przygotowujemy naszą ulubioną kiełbasę na grillu, pokrójmy ją w plasterki, nałóżmy na półmisek, nawet z cebulą, którą wcześniej przygotowaliśmy, każdy będzie mógł nałożyć sobie małą porcję na talerz. Podobnie z kaszanką, ona też nie musi być podana w całości, można przygotować ją tak, by np. nakładać łyżką z miski – mówi Katarzyna Krupa.

W przypadku, kiedy organizujemy przyjęcie stojące, doskonale sprawdzą się osobne bufety, np. stół z ciastkami i ciastami z owocami lub z małymi przekąskami.

– Zachęcam wszystkich do odejścia od stawiania butelek z napojami i alkoholami na stole z jedzeniem. Wszyscy mamy zwyczaj stawiania wody mineralnej, napojów gazowanych, soków w kartonie czy butelek z alkoholem na środku stołu. Tymczasem, ważną zasadą organizowania przyjęć, nie tylko w ogrodzie, jest wygospodarowanie dodatkowego stołu na napoje, alkoholowe i bezalkoholowe. Na stole powinny znajdować się tylko karafki z wodą połączoną z cytryną i miętą, ewentualnie mniej eleganckie dzbanki. Dobrze też zainwestować w coolery, do których włożymy białe wina czy bąbelki, które cieszą się popularnością na takich imprezach – mówi Katarzyna Krupa

Warto również zadbać o to, aby na garden party były miejsca do siedzenia, aby można było odejść na bok i sobie odpocząć.

– Jesteśmy narodem biesiadnym i nie chcę tego krytykować, jednak zachęcam gorąco do tego, by organizując imprezę na świeżym powietrzu, przygotować ją w jak najbardziej eleganckiej formie, wtedy wszystkim wokół będzie przyjemniej. Warto też zainwestować w serwetki, aby było ich sporo, na każdym możliwym stole: z deserami, z jedzeniem, z alkoholami, nawet z wodą, wszędzie powinny być serwetki – mówi Katarzyna Krupa.

W niektórych krajach lansowana jest moda, że na przyjęciach gospodarze powinni oprócz dobrego jedzenia serwować gościom rozrywkę. Często są to gry towarzyskie, wspólne muzykowanie, tańce, karaoke, rebusy – wszystko zależy wyłącznie od kreatywności gospodarzy i upodobań gości.


@Newseria

O nowej książce dr. Radzikowskiej

0
Książka dr Elżbiety Radzikowskiej
5 lipca ukazała się książka dr Elżbiety Radzikowskiej | fot.: Fotolia

„To nie będzie poradnik o chirurgii plastycznej, ani zwykły przewodnik po zabiegach. To książka dla ludzi, którzy starają się być świadomi własnej wartości, lub chcą się tego nauczyć. Zastanowić, czy coś poprawić w swoim życiu i czy ogóle warto coś zmienić, bo może wszystko jest w porządku.”

Jeszcze kilkanaście lat temu chirurgia plastyczna była tematem tabu. Dziś coraz częściej słyszymy o ludziach, którzy zdecydowali się na operację plastyczną. Każdy dąży do doskonałości – sęk w tym, żeby w tym dążeniu się nie zagubić…

Dr Radzikowska w swojej książce przestrzega przed bezrefleksyjnym podejściem do medycyny estetycznej. Zdradza, jakie są jej osobiste kryteria podjęcia się zoperowania pacjenta i przytacza szereg historii z życia wziętych, między innymi opinie gwiazd i osób znanych, które otwarcie i szczerze opowiadają o swoich operacjach plastycznych i przyczynach, dla których zdecydowali się na zabieg.

W służbie urody; dr Elżbieta Radzikowska
W służbie urody; dr Elżbieta Radzikowska

O autorce:

Dr n. med. Elżbieta Radzikowska  – Dyrektor Medyczny w Klinice Chirurgii Plastycznej La Perla, doktor nauk medycznych z wyróżnieniem pracy doktorskiej, specjalista z zakresu chirurgii plastycznej i chirurgii ogólnej. Członek Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej oraz Polskiego Towarzystwa Anatomicznego. Prelegentka wielu międzynarodowych konferencji, autorka artykułów i doniesień zjazdowych, opublikowanych w czasopismach polskich i zagranicznych. Posiada także wieloletnie doświadczenie i liczne certyfikaty, dokumentujące umiejętności z zakresu medycyny estetycznej.


Materiał partnera zewnętrznego

Czy kryptowaluty zagoszczą w bankach?

0
bitcoin
Myślę, że to jest kwestia roku, półtora, maksymalnie dwóch kiedy banki nie będą mogły zignorować tego środowiska i będą banki, które będą rzeczywiście wchodziły na rynek z ofertą do klientów, którzy posiadają środki w kryptowalutach – mówi ekspert | fot.: Fotolia

Nie można ich dotknąć, schować do portfela, zobaczymy je tylko na ekranie komputera i innych urządzeń – to kryptowaluty, które budzą coraz więcej emocji. Ten środek płatniczy nie jest jeszcze akceptowany przez banki. Czy to się zmieni?

Rynek kryptowalut rośnie. Jest to w miarę młody fenomen, ale ten rynek jest bardzo ekscytujący. Obecnie niewiele banków akceptuje bitcoiny. Widzimy ten ruch np. w Norwegii, gdzie banki się otwierają na wpłaty w bitcoinach – mówi newsrm.tv Paweł Kuskowski, prezes Coinfirm Blockchain Lab i dodaje. – W przyszłości nie wątpię, że będzie coraz więcej banków, dla których będzie to atrakcyjne źródło depozytów. To jest kwestia znalezienia mechanizmów w jaki bank będzie mógł akceptować te wpłaty w sposób bezpieczny zgodny z przepisami.

Jak to może się odbywać? Zdaniem eksperta tzw. challenger banks będą prawdopodobnie wchodzić w ten sektor. Na początku będzie to się odbywało pośrednio przez podmioty, które będą z nimi współpracowały jak np. giełdy kryptowalutowe, płatnościowe lub firmy które będą otrzymywały płatności w kryptowalucie.

Jednak z czasem będą się otwierały i rozpoznawały to jako narzędzie inwestycyjne, depozytowe itd. Jest to rzeczywiście moja wizja przyszłości. Zobaczymy co się wydarzy – mówi Paweł Kuskowski i wyjaśnia. – Widzimy coraz więcej rozwiązań. Jedna z kryptowalut tworzy portfel, który będzie w bardzo prosty sposób pozwalał funkcjonować na rynku konsumenckim. Ostatnio w Norwegii był jeden bank, który powiedział, że jest otwarty na kryptowaluty. Barclays w Wielkiej Brytanii kilka lat temu też testował te rozwiązania. Ten proces jest powolny, bo jest to duże wyzwanie z punktu widzenia regulacyjnego, ponieważ jest to ryzyko, którym bankom ciężko jest zarządzić i zrozumieć. Myślę, że to jest kwestia roku, półtora, maksymalnie dwóch kiedy banki nie będą mogły zignorować tego środowiska i będą banki, które będą rzeczywiście wchodziły na rynek z ofertą do klientów, którzy posiadają środki w kryptowalutach – dodaje.


@newsrm.tv

5 najpopularniejszych hybryd w USA

0
Ford Fusion Hybrid zadebiutował na amerykańskim rynku w 2009 roku | fot.: materiał partnera zewnętrznego

Samochody hybrydowe to przystępny cenowo sposób na ograniczanie zużycia paliwa i emisji spalin. Na amerykańskim rynku samochody hybrydowe są już stałym elementem krajobrazu, do którego kierowcy zdążyli się przyzwyczaić. Znacznie większe emocje budzą hybrydy plug-in, czyli ładowane z gniazdka. Jeśli jednak spojrzeć na wyniki sprzedaży, okazuje się, że hybrydy, które wymagają wyłącznie tankowania benzyny, stanowią nadal znaczącą większość na rynku aut ekologicznych.

W Stanach Zjednoczonych dostępnych jest ponad 40 aut hybrydowych, ale kupujących interesuje głównie jedna czwarta modeli oferowanych przez producentów. Oto 5 samochodów hybrydowych, które uzyskały najlepsze wyniki w okresie od stycznia do maja 2017 roku.

Miejsce 1. Toyota Prius – 27 635 egzemplarzy

Toyota Prius to samochód segmentu D z nadwoziem liftback. Model jest sprzedawany od 1997 roku – był to pierwszy seryjny samochód hybrydowy na rynku. W 2016 roku zadebiutowała jego czwarta generacja, zbudowana na nowej platformie TNGA. Nowy Prius ma najniższe zużycie paliwa w segmencie aut średniej wielkości i jedno z najniższych na rynku – zarówno w mieście jak i poza nim spala 3,3 l/100 km według europejskich standardów pomiaru.

Prius ma więcej zalet niż tylko bardzo niskie spalanie. To bardzo dobrze zaprojektowany samochód o nisko położonym środku ciężkości, świetnych właściwościach jezdnych i komfortowym wnętrzu. O komforcie jazdy kierowcy i pasażerów decydują nie tylko wysokiej jakości materiały i wygodne fotele, ale także optymalna pozycja za kierownicą i ergonomiczne rozłożenie elementów wyposażenia. Wysoka jakość przekłada się także na niezawodność – Consumer Reports, wiodąca amerykańska organizacja konsumencka uznała nowego Priusa za najbardziej niezawodny samochód na rynku w USA.

Prius jest napędzany skonstruowanym od nowa napędem hybrydowym o mniejszych i wydajniejszych elementach niż poprzednik, z nowym silnikiem benzynowym 1,8 l pracującym w cyklu Atkinsona oraz wydajniejszymi silnikami elektrycznymi. Samochód zyskał bardziej sportowe właściwości jezdne dzięki sztywniejszemu o 60 procent nadwoziu i zawieszeniu wielowahaczowemu z tyłu. Do 100 km/h rozpędza się w 10,6 s. Nowością w tym modelu jest pakiet systemów bezpieczeństwa czynnego Toyota Safety Sense.

Toyota Prius
Toyota Prius | fot.: Materiał partnera zewnętrznego

Miejsce 2. Ford Fusion Hybrid – 25 840 egzemplarzy

Ford Fusion Hybrid zadebiutował na amerykańskim rynku w 2009 roku. Obecnie w sprzedaży jest druga generacja po faceliftingu. Auto spala 5,6 l/100 km według amerykańskiego standardu EPA. Pod względem stylu i wrażeń z jazdy nie różni się od konwencjonalnego Forda Fusion.

Hybrydowego Forda napędza 2-litrowy silnik współpracujący z silnikiem elektrycznym o łącznej mocy 188 KM, których pracą zarządza automatyczna przekładnia bezstopniowa e-CTV. Ford Fusion Hybrid to komfortowy sedan średniej wielkości spokrewniony z Fordem Mondeo, o długości 4 869 mm. Ma przestronne wnętrze dla 5 osób i jest dostępny z zaawansowanymi systemami bezpieczeństwa oraz systemem multimedialnym.

Miejsce 3. Toyota RAV4 Hybrid – 17 061 egzemplarzy

Toyota RAV4 zadebiutowała w 1994 roku – był to pierwszy kompaktowy SUV z nadwoziem samonośnym na rynku. Wersja hybrydowa weszła na rynek w 2016 roku i od razu znalazła się na szczytach rankingów sprzedaży.

RAV4 Hybrid jest napędzany 2,5-litrowym 4-cylindrowym silnikiem VVT-i współpracującym z silnikami elektrycznymi zasilanymi baterią niklowo-wodorkową o energii 1,6 kWh, ukrytą pod tylną kanapą. W wersji 4×4 tylną oś napędza dodatkowy silnik elektryczny. Auto ma moc 197 KM i przyspiesza do 100 km/h w 8,3 s, co czyni go najmocniejszą wersją RAV4 w historii modelu. Zużywa przy tym 5,1 l/100 km benzyny na trasie i w mieście według europejskiego standardu pomiarów.

Samochód jest bardzo dobrze wyposażony w systemy bezpieczeństwa czynnego oraz inne udogodnienia elektroniczne, takie jak system multimedialny z interaktywną nawigacją i aplikacjami czy kamera 360 stopni monitorująca otoczenie auta.

Toyota RAV4 Hybrid
Toyota RAV4 Hybrid | fot.: materiał partnera zewnętrznego

Miejsce 4. Kia Niro Hybrid – 10 488 egzemplarzy

Kia Niro to zupełnie nowy model, który zadebiutował w USA na początku 2017 roku. Jest to kompaktowy crossover z napędem hybrydowym, w którym benzynowy, 4-cylindrowy silnik 1,6 l o mocy 105 KM współpracuje z silnikiem elektrycznym o mocy 44 KM. Łącznie układ hybrydowy daje moc 141 KM. W przeciwieństwie do większości hybryd, które wykorzystują bezstopniowe przekładnie, w Niro pracuje automatyczna, dwusprzęgłowa skrzynia biegów z 6 przełożeniami. Auto przyspiesza do 100 km/h w 11,5 s. Samochód jest dostępny z napędem na przednią oś. Średnie zużycie paliwa według europejskiego cyklu to 3,8 l/100 km.

Na wyposażenie samochodu składa się m.in. system multimedialny z ekranem dotykowym, nawigacja oraz asystent utrzymania pasa ruchu. Model dostępny jest także z aktywnym tempomatem i systemem awaryjnego hamowania.

Kia Niro Hybrid
Kia Niro Hybrid | fot.: Materiał partnera zewnętrznego

Miejsce 5. Honda Accord Hybrid – 9 184 egzemplarzy

Honda Accord Hybrid zadebiutowała w 2005 roku. Obecnie w sprzedaży jest model, który wszedł na rynek w 2013 roku. Auto zużywa 5 l/100 km według amerykańskich standardów EPA. Średniej wielkości sedan jest przestronny i wyposażony w standardzie zbliżonym do marek premium. Napędza go pracujący w cyklu Atkinsona silnik benzynowy 2 l i-VTEC o mocy 142 KM oraz silnik elektryczny generujący 169 KM. Łączna moc układu to 212 KM. Samochód wykorzystuje wirtualną skrzynię biegów Intelligent Multi-Mode Drive. Układ napędowy używa dwóch silników elektrycznych, sprzęgła oraz przekładni o stałym przełożeniu, które mogą pełnić funkcję konwencjonalnej wielostopniowej skrzyni biegów lub przekładni bezstopniowej CVT.

Honda Accord Hybrid
Honda Accord Hybrid | fot.: materiał partnera zewnętrznego

Materiał partnera zewnętrznego

Z letnimi upałami walcz napojami

0
letnie orzeźwienie
Jak się orzeźwić w upalny dzień? | fot.: Fotolia

Wysokie temperatury i wzmożony wysiłek fizyczny związany ze spędzaniem czasu na świeżym powietrzu mogą prowadzić do odwodnienia. Choć najlepsza na walkę z pragnieniem jest woda, istnieją także inne zdrowe alternatywy. Oto kilka propozycji dla wszystkich, którzy poszukują odmiany.

Pocenie się – czy to wskutek intensywnego uprawiania sportu, czy też przebywania w otoczeniu o wysokiej temperaturze – jest główną przyczyną odwodnienia zdrowych osób. Do jego objawów należą bóle głowy, nudności, osłabienie, skurcze i suchość w ustach. Z oczywistych względów, na to zagrożenie szczególnie narażeni jesteśmy latem – zarówno podczas rodzimych upałów, jak i w czasie urlopowych wycieczek do ciepłych krajów. Powszechnie wiadomo, że w takich sytuacjach należy przyjmować duże ilości płynów. Jakie napoje mogą być naturalną alternatywą dla wody? Co najskuteczniej gasi pragnienie?

Hiper – wcale nie znaczy dobrze

W kontekście diety sportowców często słyszy się o napojach hipo-, izo- i hipertonicznych. Różnią się one od siebie zawartością elektrolitów, wartością odżywczą i szybkością, z jaką organizm je przyswaja. Co do zasady, im więcej mikroelementów i węglowodanów znajduje się w płynie, tym wolniejsze jego wchłanianie. Dlatego też w sytuacji gdy nie podejmujemy wzmożonego wysiłku, polecane są napoje hipotoniczne. Przykładem jest woda – bardzo szybko gasi pragnienie, ale nie zawiera elektrolitów, które tracimy wskutek intensywnego pocenia.

Na drugim biegunie znajdują się hipertoniki. Charakteryzują się stężeniem wyższym niż to właściwe dla płynów ustrojowych, w związku z czym przyswajają się wolniej. Do tej grupy należą soki owocowe, „energetyki” oraz wszelkie słodzone i gazowane napoje. Płyny bogate w węglowodany należy spożywać  po bardzo wytężonym treningu, aby odbudować zasoby energetyczne organizmu. Nie są natomiast polecane, jeśli nie uprawiamy intensywnie sportu. Nie dość, że nie pozwalają na szybkie ugaszenie pragnienia, to dodatkowo tuczą. Co w takim razie pić, gdy nie mamy ochoty na wodę?

Kofeinowy mit obalony

Według obiegowych opinii, odwodnieniu sprzyjają napoje zawierające kofeinę. W 2005 profesor Wydziału Kinezjologii Uniwersytetu Connecticut obalił ten mit. Badacz wykazał brak różnic w zakresie poziomu utraty wody pomiędzy osobami przyjmującymi kofeinę w kapsułkach i grupą, której podawano placebo. Wyjaśnił także, że błąd naukowców z 1928, na podstawie doświadczeń których stwierdzono, że kofeina jest moczopędna, polegał na nieuwzględnieniu naturalnego zwiększenia tej potrzeby po przyjęciu jakichkolwiek płynów. To dobra wieść dla kawoszy.

Ze względu na naturalną goryczkę napoje kawowe dobrze gaszą pragnienie. Te przygotowane na bazie espresso, bez dodatku mleka i cukru, mają przy tym minimalną wartość kaloryczną – mówi Joanna Sobyra, ekspert Segafredo Zanetti. – Dobrym przykładem orzeźwiającej i dietetycznej kawy jest popularne wśród odwiedzających Włochy turystów Shakerato. Przyrządza się je ochładzając świeżo zaparzone espresso poprzez intensywne wstrząsanie w shakerze wypełnionym kostkami lodu – dodaje.

Doniesienia naukowców na temat braku odwadniającego wpływu kofeiny są optymistyczne także z punktu widzenia miłośników herbat mrożonych. Zawarta w nich teina to w gruncie rzeczy ta sama substancja. Nazywa się inaczej, by jednoznacznie wskazać jej źródło w diecie. Oznacza to, że podczas upałów można ochładzać się nie tylko mieszankami owocowymi i ziołowymi, ale także propozycjami na bazie liści krzewu herbacianego –zieloną, czarną i ich różnymi odmianami z ciekawymi dodatkami smakowymi.

Pobudzenie na upalne dni

Gdy temperatura przekracza 24 stopnie jesteśmy nieco bardziej ospali niż zwykle. By podtrzymać sprawność intelektualną latem, wiele osób sięga po napoje energetyczne. Zdrowszą i mniej kaloryczną alternatywą jest na przykład intrygujące, a wciąż rzadko spotykane w Polsce połączenie kawy i herbaty

– Hongkong Espresso to egzotyczny napój pobudzający, przygotowywany przez zmieszanie 70 ml czarnej lub zielonej herbaty ze świeżo zaparzonym espresso – mówi Joanna Sobyra. – Choć do smaku dolewa się do niego mleka lub dosypuje cukru, z powodzeniem można spożywać go także w dietetycznym wariancie bez tych dodatków – tłumaczy ekspert Segafredo Zanetti.

W związku z dowiedzionym przez naukowców brakiem związku kofeiny z odwodnieniem, możemy bez obaw sięgać także po preparaty na bazie guarany. Wybierając napoje na lato warto jednak pamiętać o właściwościach hipertoników i ograniczać produkty szczególnie bogate w węglowodany. Tym bardziej, że letnią gospodarkę płynami można z powodzeniem urozmaicać naturalnymi propozycjami o niskiej zawartości kalorii.


Materiał partnera zewnętrznego

Ile zarabia handlowiec?

0
zarobki przedstawiciel handlowy
Przeciętna premia wśród tych specjalistów wynosi około 1 000 zł miesięcznie, jednak najlepsi z nich potrafią wypracowywać premię kwartalną przekraczającą 18 000 zł brutto | fot.: Fotolia

Handlowcy nie narzekają na brak ofert pracy. Specjaliści ds. handlu i sprzedaży są wciąż na pierwszym miejscu wśród najbardziej poszukiwanych pracowników. Przykład? Średnio 35% wszystkich ogłoszeń, które napływają z każdej branży jest skierowanych do specjalistów ds. handlu i sprzedaży – wynika z analiz serwisu Pracuj.pl.

Najwięcej ofert pracy dla handlowców i sprzedawców oprócz branży handel i sprzedaż, pochodzi z branż: bankowość, finanse, ubezpieczenia. W kwietniu br. wiele ofert pracy dla tych pracowników publikowały także firmy z obszaru budownictwo i nieruchomości, przemysł ciężki, przemysł lekki czy produkcja dóbr szybkozbywalnych FMCG. Specjalistów ds. handlu i sprzedaży poszukują pracodawcy działający w wielu branżach, w tym również o tak wysokim stopniu specjalizacji jak IT.

Ile zarabia handlowiec?

Większe firmy przeważnie oferują specjalistom wyższe wynagrodzenie. Jak wynika z naszych danych w firmie zatrudniającej do 10 osób, specjalista ds. handlu i sprzedaży może liczyć na przeciętne zarobki brutto w wysokości 2 900, ale już w firmie średniej czy dużej, przeciętna pensja może wynosić odpowiednio 4 100 i 4 300 zł brutto – mówi newsrm.tv Artur Kobyliński, ekspert ds. wynagrodzeń w Pracuj.pl

W województwie mazowieckim specjalista ds. sprzedaży może liczyć na przeciętne wynagrodzenie w wysokości 4 300 zł brutto, w wielkopolskim pracodawcy proponują przeciętnie 3 700 brutto i nieco mniej – ok. 3600 w dolnośląskim, śląskim oraz małopolskim. Na drugim biegunie plasują się np. takie województwa, jak lubelskie czy opolskie. Tam widoczny jest najmniejszy popyt na pracowników ds. handlu i sprzedaży, co odzwierciedla się także w proponowanych im wynagrodzeniach, ponieważ różnica w przeciętnych zarobkach w stosunku do pracowników z woj. mazowieckiego wynosi nawet 1200 zł brutto.

Sprzedawca to zarówno student, osoba rozpoczynająca karierę zawodową, jak i ta, posiadająca kilkuletnie doświadczenie i szeroki zakres kompetencji – ten czynnik nie pozostaje bez wpływu na wynagrodzenia oferowane pracownikom z tego obszaru. Jednak jeszcze większe znaczenie ma kategoria, w której dany specjalista pracuje. Sprzedawca w kategorii odzież/dodatki/biżuteria czy artykuły spożywcze/alkohol/tytoń nie może liczyć na tak wysokie wynagrodzenie, jak sprzedawca pracujący w obszarze motoryzacja/transport czy IT/telekomunikacja.

Warto jednak pamiętać, że sprzedawcy z obszaru odzież/dodatki/biżuteria nie otrzymują wysokiego wynagrodzenia, ale za to często mogą liczyć na atrakcyjne zniżki pracownicze w sklepach, w których są zatrudnieni – mówi Artur Kobyliński i dodaje – Pracę w tej specjalizacji mogą podjąć również pracownicy z konkretnym, specjalistycznym wykształceniem. Osoby po studiach technicznych, informatycznych, z wykształceniem ścisłym osiągają najwyższe dochody jako sprzedawcy, bo dysponują konkretną wiedzą, która jest niezbędna w przypadku sprzedaży produktów czy usług specjalistycznych.

Co więcej od pewnego czasu można zauważyć wzrost zainteresowania na pracowników, którzy ukończyli studia techniczne oraz mają naturalne predyspozycje do sprzedaży. Takich osób poszukują głównie firmy z kategorii inżynieria, technika, produkcja, gdzie poza umiejętnością zaprezentowania produktu trzeba znać sposób jego działania. Taka osoba świetnie sprawdza się jako inżynier sprzedaży, którego przeciętne wynagrodzenie wynosi 5 700 PLN brutto.
Zależność między wysokością pensji a specjalizacją uwidacznia się także w przypadku wyższych stanowisk. Zastępcy kierowników sklepów z odzieżą/biżuterią/dodatkami czy artykułami spożywczymi, osiągają przeciętne dochody w okolicy kwoty 3 500 zł brutto, co oznacza, że zarabiają mniej niż np. sprzedawca nowych samochodów z przeciętną pensją w wysokości 4 000 zł brutto.

Kierownik sklepu spożywczego może spodziewać się przeciętnego wynagrodzenia w wysokości 5 700 brutto, a osoby zatrudnione na stanowiskach regionalnych kierowników sprzedaży w tej samej kategorii osiągają przeciętne dochody w wysokości ok. 8 800 zł brutto. Wysokość wynagrodzenia kierownika sklepu jest też uzależniona od powierzchni sklepu.
Znacząca większość kierowników to osoby zatrudnione na umowę o pracę, a ich przeciętne miesięczne premie wahają się od 500 zł brutto dla kierownika sklepu z kategorii odzież, dodatki, biżuteria, do 2000 zł brutto dla regionalnego kierownika sprzedaży. W tej grupie jednak odnotowuje się także znaczeni wyższe premie wypłacane najlepszym kierownikom i mogą one wynieść nawet ponad 16 000 zł brutto w ujęciu kwartalnym.

Osobną kategorią specjalistów pracujących w handlu i sprzedaży są przedstawiciele handlowi. Osoby te, obok cech typowych dla dobrego sprzedawcy, muszą posiadać dodatkowe kompetencje i umiejętności. Te wymagania pracodawców przekładają się na oferowane przedstawicielom handlowym wynagrodzenia. Zgodnie z danymi serwisu zarobki.pracuj.pl najniższe deklarowane zarobki brutto osiąga specjalista będący przedstawicielem handlowym w kategorii związanej z wyposażeniem domu i biura, a wynoszą one przeciętnie 3 800 zł brutto. Najwyższy deklarowany dochód osiąga przedstawiciel medyczny z przeciętnym wynagrodzeniem wynoszącym 5 800 zł brutto.

Premie stanowią często istotną część wynagrodzenia handlowców. O tym jaki system premiowy obowiązuje w danej firmie decyduje w pierwszej kolejności strategia rozwoju firmy, kolejnymi czynnikami jest zakres obowiązków, specjalizacja oraz branża, w której dany pracownik się rozwija. Jeżeli celem firmy jest stałe zwiększanie sprzedaży oraz zysku – system premiowy będzie się opierać przede wszystkim na wynikach sprzedażowych oraz uzyskiwaniu jak największego zysku. Z kolei firma, której celem jest szybkie zwiększenie udziałów w rynku w systemie premiowym uwzględni przede wszystkim wyniki sprzedażowe oraz pozyskanie nowych klientów. Na samą premię składa się wiele czynników i nie można założyć, że stanowi ona zawsze określony procent dochodów sprzedawcy. Zgromadzone dane dowodzą, że ponad 85% przedstawicieli handlowych pracuje na etacie. Ważną składową wynagrodzenia przedstawicieli handlowych jest premia. Przeciętna premia wśród tych specjalistów wynosi około 1 000 zł miesięcznie, jednak najlepsi z nich potrafią wypracowywać premię kwartalną przekraczającą 18 000 zł brutto.


@newsrm.tv

Maja Ostaszewska zagra główną rolę w serialu „Diagnoza”

0
serial Diagnoza
Maja Ostaszewska zagra główną rolę w serialu „Diagnoza”. Scenarzyści twierdzą, że od początku pisali ten serial z myślą o mnie | fot.: Newseria

Aktorka przyznaje, że z niecierpliwością czeka na start nowego serialu i ma nadzieję, że widzowie od pierwszego odcinka zżyją się z bohaterami, a co za tym idzie – będą regularnie śledzić ich losy. Maja Ostaszewska zdradza, że w „Diagnozie” równolegle będą toczyły się dwa wątki – medyczny i kryminalny. Ją samą do udziału w tej produkcji przekonał nie tylko znakomity scenariusz, lecz także profesjonalna ekipa filmowa i fantastyczna obsada.

– Producentka Dorota Kośmicka-Gacke i scenarzyści twierdzą, że pisali ten serial od początku z myślą o mnie, bo jak twierdzą, moja osoba ich zainspirowała. To oczywiste wyróżnienie, jest mi więc bardzo miło. Bardzo cieszę się z tego projektu, mam nadzieję że zainteresuje on widzów, że będzie inny niż to, co do tej pory robiłam. Kiedy podejmuję decyzję o tym, czy wchodzić w coś czy nie, ważne jest, aby znaleźć tam coś dla siebie, aby uwierzyć, że pasuję do tej roli i że mogę wnieść coś do projektu. Tym kryterium zawsze posługuję się w decyzji  – mówi agencji Newseria Maja Ostaszewska, aktorka.

Maja Ostaszewska nie kryje satysfakcji z tego, że będzie mogła pracować z fachowcami, którzy od lat z powodzeniem działają w branży filmowej i za każdym razem zaskakują niebanalnymi pomysłami. Już same ich nazwiska są dla aktorki gwarancją sukcesu.

– Ważna była dla mnie także informacja, kto ma to reżyserować, kto ma robić zdjęcia – to wszystko było porywające. Z Xawerym Żuławskim, który miał bardzo wyraźną i silną wizję, właśnie skończyliśmy nagrywanie sześciu pierwszych odcinków. Zdjęcia robi Tomasz Naumiuk. Jest fantastyczna, tworzona krok po kroku obsada, której nie znałam, gdy przyszła do mnie propozycja – mówi Maja Ostaszewska.

Ostaszewska podkreśla, że nie jest to typowy serial medyczny, którego akcja toczy się tylko na szpitalnej sali. Równie interesujące jest drugie dno.

– Mamy tutaj interesujące połączenie wątku medycznego, przypadków kolejnych pacjentów, z wątkiem kryminalnym i odkrywamy tajemnice głównych bohaterów. Pierwsi pacjenci, którzy zjawiają się w szpitalu, to ofiary jednego wypadku, wiele ich łączy, to sprawia, że jest to nieco inne. Mam nadzieję, że będzie to dla widzów wciągające, widziałam wstępne materiały i jest duża nadzieja, że tak będzie. Mnie to porwało, fantastycznych kolegów aktorów również to wciągnęło, wszyscy z wielką radością realizujemy ten serial – mówi Maja Ostaszewska.

Główną bohaterką serialu „Diagnoza” jest Anna, która po wypadku samochodowym w bardzo ciężkim stanie trafia do szpitala na Śląsku. W wyniku poważnych urazów kobieta traci pamięć – nie wie, kim jest ani w jakich okolicznościach trafiła na oddział ratunkowy.

– Uważam, że naszą siłą jest to, że potrafimy się konfrontować ze wszystkim, co przynosi nam życie, z tym, co dobre i co nie do końca nam wyszło, dzięki temu się rozwijamy. To, że popełniamy błędy, jest oczywiste, nie da się przeżyć życia bez popełniania błędów, są one częścią naszego życia – mówi Maja Ostaszewska.

W role lekarzy i personelu medycznego wcielają się m.in. Adam Woronowicz, Maciej Zakościelny, Magdalena Popławska, Sonia Bohosiewicz i Antoni Królikowski. Zdjęcia realizowane były w Warszawie i Rybniku. 13-odcinkowy sezon „Diagnozy” trafi na antenę stacji TVN jesienią.


@Newseria

Ile tłuszczów trans skrywa masło i margaryna?

0
tłuszcze trans w maśle i margarynie
Instytut Żywności i Żywienia oraz eksperci z Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM w ramach kampanii edukacyjnej „Poznaj się na tłuszczach” rozpoczęli edukację społeczeństwa na temat zagrożeń dla zdrowia wynikających ze spożycia tłuszczów trans | fot.: Fotolia

Czy masła i margaryny są zdrowe i dobre dla ludzkiego organizmu? To sprawdzili eksperci z Instytutu Żywności i Żywienia oraz eksperci z Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM. Przebadali dostępne na rynku produkty do smarowania pieczywa i kostki do pieczenia. Efekt?

Wyniki wskazują, że zawartość tłuszczów trans w dostępnych na polskim rynku produktach do smarowania pieczywa wynosi:

  • w masłach – od ok. 2% do 3%,
  • w miękkich margarynach kubkowych – od ok. 0,1% do 1,1% – praktycznie nieobecne2,
  • w miksach tłuszczowych – od ok. 0,2% do 5%.

Wśród margaryn – kostek do pieczenia – zawartość izomerów trans wahała się od 0,1% do 22%, w zależności od próbki.

Oznaczenia pozostałych kwasów tłuszczowych potwierdziły, że najwięcej nasyconych kwasów tłuszczowych zawiera masło (do 68% wszystkich kwasów tłuszczowych), a najwięcej nienasyconych kwasów tłuszczowych miękkie margaryny kubkowe (nawet do ok. 80% wszystkich kwasów tłuszczowych).

Z powodu istotnego zagrożenia dla zdrowia publicznego związanego ze spożyciem tłuszczów trans zbadaliśmy produkty spożywcze dostępne na polskim rynku w celu sprawdzenia, które z nich zawierają tłuszcze trans. Tym samym Instytut Żywności i Żywienia rozpoczął edukację społeczną  na temat szkodliwości tych substancji dla zdrowia człowieka – mówił prof. dr hab. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia  – Chcemy uwrażliwić konsumentów, jak i producentów żywności, z jednej strony na konsekwencje zdrowotne obecności tłuszczów trans  w diecie Polaków, z drugiej zaś na konieczność zwracania uwagi na zawartość tych tłuszczów w kupowanych produktach. Idea ta wpisuje się w trwającą już wiele lat misję Instytutu polegającą na edukacji naszego społeczeństwa, m.in. w zakresie profilaktyki chorób związanych z  niewłaściwym odżywianiem oraz działaniach zmierzających do reformulacji produktów spożywczych obecnych na polskim rynku w celu redukcji w nich zawartości soli, cukru i tłuszczów.

Analizie poddanych zostało 50 produktów tłuszczowych o największym wolumenie sprzedażowym, które mogły zawierać tłuszcze trans zarówno pochodzenia naturalnego z mleka, jak i przemysłowego. Wśród nich znalazły się: miękkie margaryny kubkowe, miksy tłuszczowe, masła, a także margaryny/kostki do pieczenia.

Skąd tłuszcze trans w produktach?

Tłuszcze trans obecne w maśle pochodzą z tłuszczu mleka przeżuwaczy. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku miksów tłuszczowych.

Miksy tłuszczowe to mieszanina tłuszczów mlecznych i roślinnych. Zawarte w nich izomery trans mogą więc pochodzić z tłuszczu mlecznego, a w niektórych przypadkach z częściowo utwardzonych olejów. Warto podkreślić, że według opinii Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) nie można potwierdzić różnic pomiędzy wpływem na ludzkie zdrowie tłuszczów trans z obu źródeł – komentuje dr n. farm Hanna Mojska, prof. nadzw IŻŻ.

Oddzielną grupę stanowią margaryny – kostki do pieczenia, wśród których są produkty o niskiej zawartości tłuszczów trans oraz produkty o wysokiej zawartości. W składzie tych drugich znajdują się jednak częściowo utwardzone lub uwodornione oleje roślinne, dlatego łatwo je zweryfikować na podstawie etykiety i wyeliminować z codziennej diety – dodaje dr n. med. Agnieszka Jaroszz Instytutu Żywności i Żywienia.

Margaryny miękkie praktycznie bez trans

Spośród przebadanych produktów margaryny miały najkorzystniejszy dla zdrowia profil kwasów tłuszczowych. Zawierały najwięcej nienasyconych kwasów tłuszczowych, a najmniej nasyconych i izomerów trans. 95% przebadanych próbek zawierało tłuszcze trans na poziomie nieprzekraczającym 1%, a tylko jedna przekroczyła go nieznacznie.

Wyniki badań pokazują, że większość dostępnych w Polsce miękkich margaryn jest produkowana metodami pozwalającymi uzyskać stałą konsystencję tłuszczów, bez tworzenia się izomerów transi utraty cennych nienasyconych kwasów tłuszczowych – mówi dr inż. Katarzyna Okręglicka z Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM.

Eksperci podkreślają przede wszystkim potrzebę wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych, które pozwoliłyby ograniczyć ilość tłuszczów trans w diecie Polaków.

Na sklepowych półkach mogą znajdować się także inne produkty zawierające tłuszcze trans: wyroby cukiernicze, słodycze, dania instant i wiele innych. Brak możliwości podawania na etykiecie informacji o zawartości tłuszczów trans sprawia, że konsumenci nie potrafią zidentyfikować tych produktów. 
Istotne jest więc regularne monitorowanie ich składu i edukacja konsumentów na ten temat. Prawne ograniczenie zawartości tłuszczów trans pochodzenia przemysłowego do 2% pozwoliłoby dodatkowo ograniczyć ich poziom w diecie Polaków – komentuje prof. dr n. med. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia.

Instytut Żywności i Żywienia oraz eksperci z Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM  w ramach kampanii edukacyjnej „Poznaj się na tłuszczach” rozpoczęli edukację społeczeństwa na temat zagrożeń dla zdrowia wynikających ze spożycia tłuszczów trans.


@newsrm.tv