Bea Johnson: „Pokochaj swój dom”, czyli jak żyć bez śmieci?

0
134
Zero waste w domu
Czy warto zagłębiać się w tajniki przetrwania w dzisiejszym świecie bez produkcji odpadów? I tak i nie | fot.: Fotolia

„Pokochaj swój dom” to książka autorki bloga dotyczącego życia bez śmieci. Konkretniej chodzi o ruch „zero waste”, mający na celu maksymalne ograniczanie produkcji śmieci w gospodarstwach domowych. Sama blogerka chwali się, że jej czteroosobowa rodzina, wytwarza jedynie litrowy słoik nieprzetwarzalnych odpadów rocznie! Czy warto zagłębiać się w tajniki przetrwania w dzisiejszym świecie bez produkcji odpadów? I tak i nie. Sam zamysł, by zwrócić uwagę na to jak konsumpcjonizm wpływa na stan środowiska naturalnego jest dobry. Poza tym, czasami wskazówki podawane przez autorkę są całkiem proste i można się nawet zastanowić dlaczego wcześniej nie postępowano we wskazany przez nią sposób. Ale po kolei:

Filozofia bez śmieciowego  życia

Na samym wstępie autorka opowiada nam o swojej drodze z luksusowego domu w Los Angeles, do mniejszego i całkiem zwyczajnego domku. Tłumaczy, jak pogoń za wymarzonymi przedmiotami zmęczyła ją i jej męża i dlaczego zaczęli wspólnie szukać alternatywy dla konsumpcyjnego trybu życia. Opowiada również w jaki sposób poszukiwała sposobów na ograniczenie niepotrzebnej produkcji odpadów. Możemy się dowiedzieć na przykład, jak testowała na sobie kosmetyki domowej roboty i jak jej synowie reagowali na nowe pomysły mające na celu poprawę stanu naszej planety. Dowiadujemy się jakie ogólne zasady wprowadziła w życie i jak wpłynęły one na jej codzienną rutynę. Autorka wspomina także o tym, że samo podjęcie decyzji o zmianie swoich nawyków często nie wystarcza. Duży wpływ na to jak funkcjonujemy ma miejsce zamieszkania. Nie wszędzie przecież można kupić produkty korzystając z własnych pojemników i wielokrotnie można spotkać się z niezrozumieniem powodów naszego postępowania.

Zacznij od wyrzucania

Swego rodzaju paradoksem jest fakt, że autorka proponuje nam, by ograniczyć wyrzucanie przedmiotów zaczynając właśnie od generalnych porządków i pozbycia się niepotrzebnych rzeczy. Według blogerki, umożliwia to krytyczne spojrzenie na nasze potrzeby oraz przedmioty jakimi dysponujemy. Dalej, Bea prowadzi nas przez poszczególne pomieszczenia w domu i opisuje swoje patenty na pozbycie się oraz na powstrzymanie napływu niepotrzebnych drobiazgów. Porusza również temat wychowania dzieci oraz sytuacji towarzyskich, które czasami sprawiają, że bez śmieciowe życie staje się trudne. Cała książka jest jednocześnie zapisem doświadczeń piszącej jej kobiety, oraz swego rodzaju poradnikiem, który pozwoli nam na poprawę warunków życia. Chwilami zachowanie autorki wydaje się być odrobinę radykalne, lecz z drugiej strony, jej proste podejście do omawianych zagadnień, wielokrotnie sprawia, że zastanawiam się nad tym jak żyję. Czy rzeczywiście nie niszczę planety w bezmyślny sposób? Czy potrzebuję rzeczy, którymi się otaczam? Czy nie stajemy się powoli, jako społeczeństwo, niewolnikami konsumpcjonizmu? Sam fakt, że przeczytanie tej książki wywołało we mnie potrzebę zastanowienia się nad własnym życiem, świadczy o tym, że jest to w jakimś sensie lektura wartościowa. Wiele z proponowanych rozwiązań zupełnie mnie nie przekonało, były także takie, które na polskim gruncie pozostają wciąż jeszcze niewykonalne, lecz kilka pomysłów zostało wprowadzonych w moim własnym domu i wcale tego nie żałuję. Jeżeli zatem książka ma moc wywoływania w czytelnikach jakiegoś postępowania bądź rozważań można ją chyba uznać za wartościową, ale to już oceni każdy indywidualnie.


ABO